Firefox: Drag & DropZones

Ukazało się ciekawe rozszerzenie do Firefoksa pozwalające szybko i intuicyjnie przeszukiwać Sieć oraz korzystać z funkcji przeglądarki. Mowa o Drag & DropZones, który działa w następujący sposób: zaznaczamy tekst i zaczynamy go przeciągać – na ekranie pojawiają się bloki odpowiadające konkretnym wyszukiwarkom lub funkcjom, na które musimy upuścić przeciągany wyraz. Na przedstawionym niżej obrazku zaznaczyłem tekst „GNOME” i zacząłem go przeciągać do góry.

Co ciekawe, oprócz wyszukiwarek możemy dorzucić do danego bloku jakąś akcję przeglądarki np. ‘Zapisz obraz jako’. Do wyboru mamy aż 64 bloki. Oto podgląd okna konfiguracji:

Drag & DropZones: ustawienia

Drag & DropZones: ustawienia

Pomysł wydaje mi się bardzo funkcjonalny, chociaż może niekoniecznie przy 64 blokach :) Polecam spróbować!

Dylematy Linuksowca

Linux ciągle się rozwija, jest coraz lepszy, coraz bardziej konkurencyjny, coraz bardziej dla ludzi. Niestety życie użytkownika Linuksa nie jest usłane różami. Oto lista dylematów na które natknęła się chyba każda osoba korzystająca z tego systemu, część z nich doprowadziła do wielu niekończących się kłótni:

1. Jaki menedżer okien?

Fluxbox

Fluxbox

KDE

KDE

GNOME

GNOME

Chociaż istnieją lekkie menedżery okien, które świetnie sprawdzają się na słabym sprzęcie lub gdy interesuje nas maksymalna szybkość – ze względu na to, że zajmują się tylko i wyłącznie obsługą okien (np. Fluxbox), to prawdziwy kłopot zaczyna się, jeśli trzeba wybrać między całymi zintegrowanymi środowiskami desktopowymi, zawierającymi swoje pakiety oprogramowania i wyspecjalizowane usługi. Do tego typu rozbudowanych aplikacji należą m.in GNOME, KDE czy Xfce. GNOME i Xfce korzystają z biblioteki GTK+ (autorstwa Gnome Foundation) natomiast KDE działa dzięki Qt stworzonej przez Qt Software, a bedącej obecnie własnością firmy Nokia. Lista aplikacji wspieranych przez GNOME jest ogromna, zaczynając od aplikacji dla developerów, poprzez programy multimedialne i narzędzia biurowe aż do przeglądarek plików, konfiguratorów i narzędzi systemowych. Równie bogaty jest zestaw oprogramowania proponowany przez środowisko KDE, natomiast Xfce wypada na tym tle znacznie gorzej. W internecie pojawiły się próby skatalogowania wszystkich aplikacji działających w poszczególnych produktach i tak powstały m.in serwisy Gnome Files czy KDE Apps Ze względu na ogromną ilość dostępnego oprogramowania mamy do czynienia z niesamowitą konkurencją, która jednak ma również swoje wady – np. tworzenie od początku narzędzi spełniających te same funkcje, co programy już istniejące. Z powodu dużych emocji występujących podczas dyskusji na temat wyższości jednych menedżerów nad drugimi większość dystrybucji Linuksa wydawanych jest zazwyczaj w dwóch wersjach – z KDE lub GNOME na pokładzie, trafiając w ten sposób do szerszego grona użytkowników. Xfce znajduje swoje zastosowanie w takich dystrybucjach jak np. KateOS czy Mandriva. Nowi użytkownicy zazwyczaj wybierają na początek to środowisko graficzne, które poleci im ktoś znajomy zaznajomiony już z Linuksem i dopiero po opanowaniu podstaw eksperymentują z innymi produktami. Istotny jest fakt, że wszystkie z wymienionych środowisk są mniej lub bardziej konfigurowalne, nie ma też kłopotów z tym, aby posiadać kilka menedżerów jednocześnie i nawet używać ich w tym samym czasie.

2. Jaki edytor?
Pomijając aspekty czysto programistyczne, gdy potrzebne jest nam zintegrowane środowisko programistyczne, czasem trzeba nam użyć (nie)zwykłego edytora tekstowego. Dwóch największych konkurentów to Vim i Emacs, nie próbuj publicznie dyskutować nad wyższością jednego nad drugim, bo tak jak w przypadku GNOME i KDE – wojna gotowa. Oprócz tego mamy do wyboru m.in: pico, nano, gedit, SciTe, Scribes czy wiele, wiele, naprawdę wiele innych. Zazwyczaj kilka-kilkanaście minut zabawy z produktem pozwala ocenić, czy jest on godny naszej uwagi, w przypadku bardziej zaawansowanych narzędzi jak Vim i Emacs – rozpoznanie ich możliwości może nam zająć dużo więcej czasu.

3. Jaki player?

Amarok

Amarok

Jak odtwarzać muzykę? Jak odtwarzać filmy? Do wyboru mamy wiele możliwości. Najpopularniejszym playerem pod Linuksa jest mplayer. Muzykę dobrze kataloguje, scrobbluje i odtwarza Amarok. Dodatkowo mamy do wyboru odpowiednik Winampa – XMMS. Jeżeli tego nam mało, to mamy też konsolowe odtwarzacze takie jak mpg321 czy mp3blaster. Każda dystrybucja Linuksa zaopatrzona jest w swój zestaw oprogramowania do obsługi multimediów np. xine, Totem, Rythmbox, Kaffeine i inne.

4. Jaki terminal?

Konsola

Konsola

W zasadzie im dłużej korzystamy z Linuksa, tym częściej używamy konsoli. Wynika to zarówno z faktu, że umiemy już dobrze posługiwać się systemem, ale też z tego, że w wielu przypadkach jest to znacznie szybsze niż dogrzebanie się w jakieś miejsce za pomocą myszki, czekając jeszcze przy tym na załadowanie się potrzebnych elementów. Terminal, który pozwoli nam się dostać do wiersza poleceń może jednak przybierać różne formy, zarówno graficzne jak i funkcjonalne. Mamy zatem szybkiego i prostego xterma, aterma, mocno konfigurowalnego Eterma oraz nieco cięższe terminale ze środowisk GNOME i KDE, mające obsługę kart. Do wyboru, do koloru.

5. Jaki komunikator?

Gajim

Gajim

Jeżeli myślisz, że to koniec dylematów, to muszę Cię rozczarować. Największe problemy zaczynają się gdy chcemy wybrać narzędzie do komunikacji. Nie dość, że mamy wiele sposobów wymiany informacji (IRC, Jabber, Skype, GG, Tlen, MSN, ICQ, …) to do wszystkiego znajdziemy jeszcze przynajmniej kilka (multi)komunikatorów. Do najbardziej udanych można zaliczyć Gajima oraz polskie ekg2. Oprócz tego mamy jeszcze Psi, Kadu oraz Pidgina. Niektóre z wymienionych klientów obsługują IRCa, ale mamy dla niego również dedykowane programy jak irssi i BitchX.

6. W czym programować?

Windowsowi programiści uczą się C# i .NET. Zwolennicy Apple’a katują Objective-C oraz Cocoa. A co z Linuksem? GNOME to C oraz GTK+, KDE to C++ i Qt, aplikacje systemowe pisane są najczęściej w C a wszystkie technologie kleją języki skryptowe typu Python. Jakby tego było mało to na każdym systemie mamy jeszcze możliwość rozwijania oprogramowania np. w Javie. Do czego zmierzam? Linux nie wyznacza nam prostej ścieżki. Jesteśmy zdezorientowani.

Błogosławieństwo czy przekleństwo?

Użytkowanie Linuksa stwarza nam szereg problemów, z którymi musimy się zmierzyć. Początkujący użytkownicy poświęcają mnóstwo czasu na odkrycie narzędzi, które będą dla nich odpowiednie. Ze względu na ich ogromną ilość może to doprowadzić do zniechęcenia, zaniechania dalszych poszukiwań z powodu rozczarowania dotychczasowymi rezultatami i tak dalej. Z drugiej strony różnorodność sprawia, że mamy możliwość wyboru, dopasowania wszystkiego do własnych potrzeb. Pojawia się przed nami ważne pytanie jakie musimy sobie zadać zanim usiądziemy do Linuksa: czy jesteśmy gotowi poświęcić czas na dopasowanie systemu do własnych potrzeb, czy wolimy wszystko podane na tacy i narzucone nam z góry?

Dziękuję Mulanderowi za inspirację do napisania tej notki.

10 najlepszych filmowych scen akcji

Uwaga: zawiera treści zdradzające fabułę filmu, zakończenie itd. Jeżeli nie widziałeś danego filmu – nie psuj sobie zabawy. Zestawienie jest mocno subiektywne :)

The Heat – Bank Robbery

Matrix – Lobby Shootout

Scarface – Ending

Matrix Reloaded – Chateau

Taxi Driver – Ending

Oldboy – Fight Scene

V for Vendetta – Last Fight

300 – Fight Scene

Boondock Saints – Fire Fight

Bourne Ultimatum – Fight Scene

Histeria użytkowników naszej-klasy

Bardzo zdziwiła mnie ostatnimi czasy reakcja użytkowników portalu nasza-klasa. Ten bardzo popularny serwis społecznościowy wprowadził limity związane z usługą ‘Goście’ (czyli lista ostatnich osób, które odwiedziły Twój profil), która została ograniczona do pokazywania jedynie trzech ostatnich odwiedzających. Z tego powodu powstało przynajmniej kilka akcji protestacyjnych w formie banerów umieszczanych jako własne fotki. Oto jeden z nich:

Czy nie jest to tak głupie, że aż śmieszne? Gdzie w tym logika? Od strony komercyjnej NK składa się głównie z nieinwazyjnej reklamy kontekstowej, która pewnie kokosów nie przynosi skoro zatrudnia się tam ludzi, którzy mają wprowadzić m.in. reklamę niestandardową (gdzieś tych pieniędzy szukać trzeba). A o serwery dbać należy, żeby hasło wolno, wolniej, nasza-klasa nie powróciło. Wydaje się, że użytkownikom w głowach się poprzewracało… Nie dość, że w wersji podstawowej mają wszystkie opcje udostępnione za darmo, największą w Polsce bazę kontaktów i dość sprawnie działający portal, to jeszcze jest im źle. Ale dużemu fajnie jest dokopać, dlatego widzę coraz to nowsze banery anty-NK. Ciekawe jak użytkownicy zareagowaliby gdyby zamknięto serwis z powodu niewypłacalności. Czy wtedy byliby szczęśliwi? Czy którykolwiek z nich spojrzał na problem w nieco ogólniejszym ujęciu? Nasza-klasa to serwis społecznościowy – działalność gospodarcza, a jej celem jest zysk. Czy tak trudno to zrozumieć?

Po co trenować sporty walki?

Autor: sergiop @ flickr

Autor: sergiop @ flickr

Często ktoś pyta mnie: Dlaczego walczysz z innymi? Nie lepiej grać w piłkę nożną, siatkówkę, …? Lubię różne sporty zespołowe i ogólnie aktywność fizyczną jako taką, więc nie mam nic przeciwko pograniu razem ze znajomymi w piłkę czy pójściu na basen. Sporty walki łączą w sobie jednak wiele elementów, nie wszystkie z nich występują w innych dyscyplinach. Wróćmy więc do pytania: Dlaczego?

Rozwój fizyczny. Sztuki/systemy walki zmuszają człowieka do systematycznego, ogólnorozwojowego treningu. Regularne ćwiczenia poprawiają zwinność, stan umięśnienia i kondycję.

Wyciszenie. Podczas treningu nie ma czasu na rozmowy o tym, czy o tamtym. Liczy się tylko ćwiczenie danych elementów albo walka. Po wysiłku fizycznym czuję się zmęczony, ale psychicznie zrelaksowany.

Przezwyciężanie słabości. Walka zmusza do bycia w stanie ciągłego skupienia i dawania z siebie maksimum możliwości. Nauka jest procesem składającym się z ponoszenia porażek (w tym sporcie bywa to szczególnie bolesne) i powstawania z upadku, by wrócić i walczyć dalej. Walczenie hartuje ducha, daje pewność siebie. Zobacz też: ‘Psychika w sportach walki’.

Bezpieczeństwo. Umiejętność walczenia zwiększa szansę na obronę w trakcie niespodziewanego ataku na ulicy czy w innym miejscu. Uważam, że każdy posiada wartości/osoby za które gotów jest walczyć i ich bronić, dlatego też warto umieć to robić i doskonalić się w tym. Nigdy nie wiadomo kiedy się to przyda, a przezorny zawsze ubezpieczony.

Wyładowanie emocji. Nie ma się co oszukiwać, w każdym z nas siedzą różne pokłady agresji, które prędzej czy później zostają uwolnione w ten czy inny sposób. Cytując film Fight Club: „W życiu każdego mężczyzny przychodzi taki moment, że musi dać komuś w mordę”. W tym sporcie każdy ma taką szansę… ;-)

Na koniec chciałbym podkreślić, że nie kultywuję w żaden sposób agresji skierowanej w stosunku do innych ludzi, ale cieszę się, że istnieją dyscypliny sportu, które umożliwiają walkę fair, która ma na nas korzystny wpływ. Jeżeli jesteś pacyfistą, który brzydzi się systemami walki, pomyśl nad sztukami walki – więcej w nich introwersji.

10 najlepszych piosenek o miłości

Postarałem się wybrać piosenki kompletnie różnych wykonawców, jest niemal pewnym, że pominąłem wiele świetnych kawałków, te przyszły mi na myśl jako pierwsze.

Damien Rice – Can´t Take My Eyes Off You

Hooverphonic – Eden

Moody Blues – Nights In White Satin

Pezet/Ajron – W Moim Świecie

No Doubt – Don’t Speak

Nouvelle Vague – In A Manner Of Speaking

Dragonette – True Beliver

Ania Dąbrowska – Nie Ma Nic W Co Mógłbyś Wierzyć (embedding off)

Fisz/Emade jako Tworzywo Sztuczne – Sznurowadła

Yann Tiersen – La Valse d’Amelie (Orchestre)

Przegląd kulturalny

Death Race

Death Race

Death Race

Były rajdowiec (Jason Statham) zostaje zmuszony do wystartowania w Wyścigu Śmierci – brutalnym turnieju samochodowym przeznaczonym dla więźniów, którzy mają szansę wygrać wolność. Nie jest to zachęta do obejrzenia, tylko streszczenie całej fabuły filmu. Mimo niewysokiego poziomu skomplikowania wątku głównego, muszę przyznać, że produkcję ogląda się bardzo przyjemnie, bez ziewania i zastanawiania się dlaczego dana postać zrobiła w tej chwili to, co właśnie zrobiła. Większość czasu oglądać będziemy bardzo efektowne wyścigi, pełne spektakularnych manewrów i wypadków, które są na tyle dobrze dopracowane, że nie znudzą się po 30 minutach. Nie należy oczekiwać zbyt wiele od gry aktorów, nie powala na kolana, ale też nie drażni w przerwach między niszczeniem kolejnych aut. Polecam obejrzeć po naprawdę ciężkim dniu – szybki, brutalny, nie wymagający myślenia, czysta akcja, rozkosz dla oczu. Jeżeli oczekujesz czegoś więcej – zawiedziesz się.

Moja ocena: 7/10, IMDB: 6.7/10 (7,223 głosów)

My Life Without Me

My Life Without Me

My Life Without Me

Wiodąca trudne, ale szczęśliwe życie sprzątaczka Ann (Sarah Polley) dowiaduje się nieoczekiwanie o swojej chorobie nowotworowej, która ma doprowadzić do jej śmierci. Kobieta zataja przed wszystkimi informację o swoim cierpieniu, tworzy listę rzeczy do zrobienia przed odejściem z tego świata i stara się wykorzystać pozostały jej czas na uporządkowaniu swojego życia. Obraz przedstawia ostatnie chwile żony i matki dwójki dzieci, która za wszelką cenę chce by ci, którzy ją otaczają byli szczęśliwi po jej śmierci. Dzieło melancholijne, świetna gra aktorska. Mimo tego, że nie przepadam za filmami, których finał znam od razu po ich rozpoczęciu, ten oglądałem z przyjemnością i pełnym zaangażowaniem.

Moja ocena: 8/10, IMDB: 7.6/10 (8,187 głosów)

Kilka dźwięków na szare wieczory

Fink

Pidżama Porno feat. Gutek – Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości

Dido – Take my hand

Yann Tiersen – Summer 78 (Goodbye Lenin OST)

Pezet – Siedem dni

King Crimson – Epitaph

Ultra Orange Emmanuelle – Don’t kiss me goodbye

Turcja

Wielki odlot

Około godziny dwunastej po pięćdzięsięciominutowym wojażu pociągiem znalazłem się w Warszawie. Szybkie zjedzenie całkowicie wczorajszych Stripsów nie natchnęło mnie zbyt pozytywnie, ale coś trzeba było chapnąć, żeby nie umierać później z głodu na lotnisku. Dobrze sprawdzoną taksówką przemknąłem za 35 PLN na Okęcie skąd miałem wylecieć o 15:50. Wbrew moim szczerym chęciom okazało się, że wylot nastąpi dopiero o 17:20, a następnie ok 18:45. Kilka godzin czekania na lotnisku to nic przyjemnego. Po takim okresie czasu człowiek zna już lokalizację wszystkich sklepów, stanowisk biur podróży, ceny kawy, lokalne aktualności i mnóstwo innych mało koniecznych do życia informacji. Powinienem w tym miejscu dodać, że kanapka za 10 PLN nie smakuje lepiej niż zwykła, chociaż jak się później okazało jest zdecydowanie smaczniejsza od tych na lotnisku w Antalii.

Start samolotu to coś, co lubię najbardziej ze wszystkich rzeczy związanych z lataniem. Niezłe przyspieszenie, wznoszenie się, widok oddalających się budynków a potem przebijanie się przez chmury i ich obraz z góry. Mrau. Lot z Warszawy do Antalii trwał 2h 25min i w porównaniu do mojej wycieczki na Maderę (ok 5h) minął dość szybko (chociaż dodać należy jeszcze godzinę do przodu ze względu na zmianę strefy czasowej). Potem jeszcze chwila czekania na autobus, dojazd do hotelu i po 1 w nocy czasu lokalnego znaleźliśmy się w pokoju. Nareszcie.

Informator turystyczny

Kilka rzeczy, które dobrze wiedzieć wybierając się do Turcji:

  • aby uniknąć Zemsty Sułtana należy pić dużo Coli albo alkoholu
  • jeżeli coś nam się podoba (np. obsługa) to wypada rzucić jakiś baksheesh
  • Turcy potrafią zagadać na śmierć, więc jeśli nie chcesz czegoś kupić to bądź totalnie asertywny (nie wdawaj się w rozmowę a najlepiej nawet na nich nie patrz)
  • Raki nie umywa się do polskiej wódki, za to piwo Efes daje radę (trochę przypomina Pilsnera)
  • imiona Bogdan i Jarek podobno przypominają bardzo jakieś tureckie przekleństwa, więc lepiej ich nie używać publicznie
  • sprzedawcy tureccy znają kilka polskich zwrotów/słów/nazwisk: cześć, co słychać, dobrze, smacznego, Wałęsa, Kosecki
  • bez targowania się nie warto wchodzić do sklepu, ceny są wygórowane, a niektórzy sprzedawcy nawet się potrafią obrazić, jeśli klient się nie targuje
  • z relacji Turków wynika, że około połowa z nich przestrzega ramadanu
  • na plaży nosi się klapki, bo inaczej można sobie poparzyć stopy a nie zawsze udaje się dobiec do morza na czas

Lenistwo

W hotelu, w którym przebywałem przeżyłem głównie ze względu na Snack Bar, dlatego, że rzadko kiedy udało się załapać na śniadanie – wyszedłem z założenia, że nie po to pojechałem na wakacje, żeby się nie wyspać. Hotel otoczony był centrum wypoczynkowym: bary, beach disco, mini disco, 10 km2 basenu, zjeżdżalnie, leżaki, ping pong, korty tenisowe, restauracje. Wśród gości dominowali Niemcy, było też sporo Skandynawów i Polaków. Standardowy dzień zaczynał się od frytek, później relaks w basenie, spacer morzem (cieplejszym od basenu), bicie się z falami, opalanie. Wszystkiemu towarzyszyła temperatura 27-31 stopni. Aż do kolacji popijałem piwko Efes, krążąc między Snack Barem, basenem i morzem, niesamowicie się leniąc. Kiedy robiło się już ciemno włączałem totalny chillout aż do dyskoteki na plaży, która startowała o 23:30. A potem następny dzień.

Rozrywka

Dobrym pomysłem okazało się wybranie wycieczki Turkish Night. Chociaż jedzenie wciąż nie było rewelacyjne to dwugodzinny pokaz lokalnych tańców zrekompensował ten mankament. Momentami czułem się jak na pokazie break dance’a, ponieważ część tancerzy prezentowała naprawdę wysoki poziom i dawali z siebie wszystko. Większość czasu tańczyli na palcach, wykonując przy tym efektowne figury. Rewelacyjny był też występ tancerki brzucha, która wprawiła w zdumienie niejednego z gości. Wiedziałem, że z brzuchem można wykonywać różne dziwne rzeczy, ale nie byłem świadomy, że aż do tego stopnia! Atrakcją wieczoru miały być też zapasy w oliwie, ale niestety wbrew moim przypuszczeniom był to sport męski.

Na plaży była możliwość spróbowania sił w parasailingu, co też uczyniłem po namowach brata (nie do końca mnie to fascynowało). Na czym to polega? Wchodzi się do morza po kolana, wsiada na ponton, który transportuje nas do motorówki. Załoga przypina do dwóch osób do spadochronu, który jest przypomocowany za pomocą linki do motorówki. Żądni wrażeń turyści potrzebują już tylko usiąść i czekać aż przyspieszenie wyrzuci ich do góry. Motorówka płynie w kółko po morzu a linka rozwija się do ok 70 metrów. Widok kapitalny, siedzenie dość komfortowe a rubaszna załoga dba o to, żebyśmy czasem uderzyli nogami w jakąś falę lub wyladąwali na chwilę na którymś z plażowiczów.

Exodus

Dzień jak dzień. Po plażowym disco dokończyłem pakowanie i ok 2:30 wyjechałem busem z hotelu. Na lotnisku przywitała mnie wiadomość o opóźnieniu wylotu z 5:50 na 12:45. Cudnie. Rezydentka biura podróży przekazała polskiej grupie niesamowitą nowinę, że zwłoka spodowowana jest tym, że samolot wyleciał z Warszawy i znalazł się nad Antalią, jednak nie dostał zezwolenia na lądowanie, więc wrócił do stolicy ze wszystkimi pasażerami na pokładzie (sic!). Pocieszeniem dla czekających miały być posiłki wydawane co 3 godziny. Podczas pierwszego z nich okazało się, że kanapka na Okęciu zdeklasowała wersję turecką. Przy drugim daniu wycofano się z wcześniejszych obietnic wyboru między Burger Kingiem a Pizza Hut na rzecz monopolu sieci Popeyes – prawdopodobnie ze względu na niewidzialną rękę rynku. Spanie na lotnisku jest niekomfortowe, porównałbym je do drzemki na dworcu – z tym wyjątkiem, że na dworcu grozi nam wyrzucenie przez stróżów prawa i istnieje większa szansa kradzieży. Po długo oczekiwanym wylocie i udanym lądowaniu w Warszawie okazało się, że różnica temperatur sięgająca 23 stopni jest mocno odczuwalna. Gdy wróciłem do domu byłem jedynie w stanie zjeść obiad i nie uderzyć w kant łóżka spadając na nie. Był to jeden z nielicznych snów, który trwał więcej niż 13 godzin.

Muszę przyznać, że stęskniłem się za domem. Dobrze tutaj być.

7 dobrych pomysłów

Oto moja lista 7 ficzerów z Sieci i oprogramowania desktopowego, które uważam za bardzo udane. Coś, co ułatwia mi życie albo po prostu korzystanie z tego sprawia mi przyjemność, czy urzeka od strony technicznej.

MojeGrosze.pl

MojeGrosze.pl – logowanie

No po prostu bomba. Nie muszę się rejestrować – podaję tylko dane z Grona lub Google Acc i jestem w środku. Uwielbiam to. Proste, szybkie, skuteczne. Czuję się jak z OpenID.

Grono.net

Grono.net

Grono.net – może ich znasz?

Musiałem się kiedyś sporo naszukać, żeby pododawać wszystkich do swojej friendlisty. Ale mamy nowe czasy. Teraz już nie ma obawy, że jakiś znajomy prześlizgnie się niezauważony – ten ficzer Grona sprawia, że Wielki Brat patrzy i nie pozwoli nikomu przejść pod czujnym Okiem Mordoru, które nieustannie szuka w znajomych moich znajomych. Mam ogromną nadzieję, że tylko ja posiadam tę funkcję, a nikt inny jej nie widzi, ale to chyba nie jest możliwe No cóż, w takim razie – cieszmy się wszyscy. Myślę, że w konkurencyjnych serwisach brakuje takiej możliwości. A szkoda, komu się chce szukać tych samych osób po kilkudziesięciu profilach?

WordPress.org

WordPress.org

WordPress – dodawanie posta

Publikowanie treści jeszcze nigdy nie było tak proste, funkcjonalne i ładne. Mamy tutaj autozapis na wypadek totalnej katastrofy przeglądarki, podgląd wyglądu posta, graficzny oraz tekstowy edytor treści, dość rozbudowane uploadery, np:  zdjęć – razem ze wszystkim co nam potrzebne do ich prostej obróbki. Oczywiście nie brakuje możliwości kategoryzowania/tagowania, Dodatkowym plusem jest przechowywanie kolejnych wersji danego tekstu (przy pomocy autozapisu) i możliwość przywrócenia odpowiedniej wersji – czego chcieć więcej?

Eclipse.org

Eclipse.org

Eclipse – SVN

Każdy, kto ma swój ogródek posiada zapewne łopatę, grabie, sekator czy inne narzędzie. Jeżeli jednak ogródek jest tak wielki, że to nie wystarcza musimy czasem pójść nieco dalej i skombinować jakąś machinę, dajmy na to kombajn. Tak też jest z programowaniem. Eclipse jest takim właśnie koderskim kombajnem, a jednym z elementów, które możemy do niego dołączyć (istnieje cała masa) jest obsługa systemu kontroli wersji Subversion. Dzięki temu, nie trzeba się już paprać z dodatkowymi programami, tylko po to, żeby dograć do naszego repozytorium jeden pliczek albo sprawdzić historię zmian projektu nad którym obecnie pracujemy. Dwa kliknięcia, dwa ruchy myszką i gotowe. Proste jak cep. Szkoda, że to Java, ale i tak został wykonany kawał dobrej roboty!

Django

Django

Django admin

Wyobraź sobie, że piszesz biznesplan i po zakończeniu automatycznie wchodzi on w życie. Na podobnej zasadzie działa administracja Django. Po utworzeniu odpowiednich modeli ze wzorca MVC generowany jest panel do zarządzania, gratisowo dostajemy też zarządzanie użytkownikami i ich uprawnieniami. Czekam aż inne frameworki będą takie mądre. Mniaaam!

Ubuntu GNU/Linux

Ubuntu GNU/Linux

Ubuntu – update manager

Jeżeli masz Windowsa, to możesz porównać ten program do Windows Update czy Automatycznych aktualizacji. Różnica polega na tym, że tutaj aktualizujemy cały system razem ze wszystkimi posiadanymi aplikacjami. Nowa wersja OpenOffice’a? Nie ma problemu! Nowy kernel Linuksa? Jeszcze się pytasz?! Po co zajmować sobię głowę sprawdzaniem czy są nowe wersje programów i ich reinstalacją? Tutaj niemal wszystko dzieje się automagicznie. Co za ułatwienie życia i oszczędność czasu!

Google Docs

Google Docs

Google Docs

O ile nie jestem specjalnym fanem Google, ze względu na ich imprerialną politykę to szczerze podziwiam wiele z ich wynalazków. I tak, chociaż niektóre pomysły tej korporacji nie pozwalają mi nie bać się np. o moją anonimowość w Sieci, to Google Docs sprawia, że przynajmniej ułamek mojego życia jest w dość komfortowej sytuacji. Po pierwsze dlatego, że nie muszę taszczyć ze sobą pakietów biurowych tylko po to, by odczytać jeden mądry plik. A po drugie, że Microsoft dostał zasłużonego kopa. Dwie pieczenie na jednym ogniu plus garść ficzerów, które ułatwiają pracę nad dokumentami w większym i rozproszonym środowisku.

I to by było na tyle. Jeżeli i Wy macie jakieś funkcje, które za każdym razem gdy ich używacie wzbudzają w Was zachwyt albo są na tyle naturalne, że aż ich nie zauważacie dopóki się nie skupicie na zagadnieniu – dodajcie komentarz z ich opisem!