Turcja
Wielki odlot
Około godziny dwunastej po pięćdzięsięciominutowym wojażu pociągiem znalazłem się w Warszawie. Szybkie zjedzenie całkowicie wczorajszych Stripsów nie natchnęło mnie zbyt pozytywnie, ale coś trzeba było chapnąć, żeby nie umierać później z głodu na lotnisku. Dobrze sprawdzoną taksówką przemknąłem za 35 PLN na Okęcie skąd miałem wylecieć o 15:50. Wbrew moim szczerym chęciom okazało się, że wylot nastąpi dopiero o 17:20, a następnie ok 18:45. Kilka godzin czekania na lotnisku to nic przyjemnego. Po takim okresie czasu człowiek zna już lokalizację wszystkich sklepów, stanowisk biur podróży, ceny kawy, lokalne aktualności i mnóstwo innych mało koniecznych do życia informacji. Powinienem w tym miejscu dodać, że kanapka za 10 PLN nie smakuje lepiej niż zwykła, chociaż jak się później okazało jest zdecydowanie smaczniejsza od tych na lotnisku w Antalii.
Start samolotu to coś, co lubię najbardziej ze wszystkich rzeczy związanych z lataniem. Niezłe przyspieszenie, wznoszenie się, widok oddalających się budynków a potem przebijanie się przez chmury i ich obraz z góry. Mrau. Lot z Warszawy do Antalii trwał 2h 25min i w porównaniu do mojej wycieczki na Maderę (ok 5h) minął dość szybko (chociaż dodać należy jeszcze godzinę do przodu ze względu na zmianę strefy czasowej). Potem jeszcze chwila czekania na autobus, dojazd do hotelu i po 1 w nocy czasu lokalnego znaleźliśmy się w pokoju. Nareszcie.
Informator turystyczny
Kilka rzeczy, które dobrze wiedzieć wybierając się do Turcji:
- aby uniknąć Zemsty Sułtana należy pić dużo Coli albo alkoholu
- jeżeli coś nam się podoba (np. obsługa) to wypada rzucić jakiś baksheesh
- Turcy potrafią zagadać na śmierć, więc jeśli nie chcesz czegoś kupić to bądź totalnie asertywny (nie wdawaj się w rozmowę a najlepiej nawet na nich nie patrz)
- Raki nie umywa się do polskiej wódki, za to piwo Efes daje radę (trochę przypomina Pilsnera)
- imiona Bogdan i Jarek podobno przypominają bardzo jakieś tureckie przekleństwa, więc lepiej ich nie używać publicznie
- sprzedawcy tureccy znają kilka polskich zwrotów/słów/nazwisk: cześć, co słychać, dobrze, smacznego, Wałęsa, Kosecki
- bez targowania się nie warto wchodzić do sklepu, ceny są wygórowane, a niektórzy sprzedawcy nawet się potrafią obrazić, jeśli klient się nie targuje
- z relacji Turków wynika, że około połowa z nich przestrzega ramadanu
- na plaży nosi się klapki, bo inaczej można sobie poparzyć stopy a nie zawsze udaje się dobiec do morza na czas
Lenistwo
W hotelu, w którym przebywałem przeżyłem głównie ze względu na Snack Bar, dlatego, że rzadko kiedy udało się załapać na śniadanie – wyszedłem z założenia, że nie po to pojechałem na wakacje, żeby się nie wyspać. Hotel otoczony był centrum wypoczynkowym: bary, beach disco, mini disco, 10 km2 basenu, zjeżdżalnie, leżaki, ping pong, korty tenisowe, restauracje. Wśród gości dominowali Niemcy, było też sporo Skandynawów i Polaków. Standardowy dzień zaczynał się od frytek, później relaks w basenie, spacer morzem (cieplejszym od basenu), bicie się z falami, opalanie. Wszystkiemu towarzyszyła temperatura 27-31 stopni. Aż do kolacji popijałem piwko Efes, krążąc między Snack Barem, basenem i morzem, niesamowicie się leniąc. Kiedy robiło się już ciemno włączałem totalny chillout aż do dyskoteki na plaży, która startowała o 23:30. A potem następny dzień.
Rozrywka
Dobrym pomysłem okazało się wybranie wycieczki Turkish Night. Chociaż jedzenie wciąż nie było rewelacyjne to dwugodzinny pokaz lokalnych tańców zrekompensował ten mankament. Momentami czułem się jak na pokazie break dance’a, ponieważ część tancerzy prezentowała naprawdę wysoki poziom i dawali z siebie wszystko. Większość czasu tańczyli na palcach, wykonując przy tym efektowne figury. Rewelacyjny był też występ tancerki brzucha, która wprawiła w zdumienie niejednego z gości. Wiedziałem, że z brzuchem można wykonywać różne dziwne rzeczy, ale nie byłem świadomy, że aż do tego stopnia! Atrakcją wieczoru miały być też zapasy w oliwie, ale niestety wbrew moim przypuszczeniom był to sport męski.
Na plaży była możliwość spróbowania sił w parasailingu, co też uczyniłem po namowach brata (nie do końca mnie to fascynowało). Na czym to polega? Wchodzi się do morza po kolana, wsiada na ponton, który transportuje nas do motorówki. Załoga przypina do dwóch osób do spadochronu, który jest przypomocowany za pomocą linki do motorówki. Żądni wrażeń turyści potrzebują już tylko usiąść i czekać aż przyspieszenie wyrzuci ich do góry. Motorówka płynie w kółko po morzu a linka rozwija się do ok 70 metrów. Widok kapitalny, siedzenie dość komfortowe a rubaszna załoga dba o to, żebyśmy czasem uderzyli nogami w jakąś falę lub wyladąwali na chwilę na którymś z plażowiczów.
Exodus
Dzień jak dzień. Po plażowym disco dokończyłem pakowanie i ok 2:30 wyjechałem busem z hotelu. Na lotnisku przywitała mnie wiadomość o opóźnieniu wylotu z 5:50 na 12:45. Cudnie. Rezydentka biura podróży przekazała polskiej grupie niesamowitą nowinę, że zwłoka spodowowana jest tym, że samolot wyleciał z Warszawy i znalazł się nad Antalią, jednak nie dostał zezwolenia na lądowanie, więc wrócił do stolicy ze wszystkimi pasażerami na pokładzie (sic!). Pocieszeniem dla czekających miały być posiłki wydawane co 3 godziny. Podczas pierwszego z nich okazało się, że kanapka na Okęciu zdeklasowała wersję turecką. Przy drugim daniu wycofano się z wcześniejszych obietnic wyboru między Burger Kingiem a Pizza Hut na rzecz monopolu sieci Popeyes – prawdopodobnie ze względu na niewidzialną rękę rynku. Spanie na lotnisku jest niekomfortowe, porównałbym je do drzemki na dworcu – z tym wyjątkiem, że na dworcu grozi nam wyrzucenie przez stróżów prawa i istnieje większa szansa kradzieży. Po długo oczekiwanym wylocie i udanym lądowaniu w Warszawie okazało się, że różnica temperatur sięgająca 23 stopni jest mocno odczuwalna. Gdy wróciłem do domu byłem jedynie w stanie zjeść obiad i nie uderzyć w kant łóżka spadając na nie. Był to jeden z nielicznych snów, który trwał więcej niż 13 godzin.
Muszę przyznać, że stęskniłem się za domem. Dobrze tutaj być.
Brak komentarzy
Brak komentarzy.
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI



