SparkUp 2010: Internet jutra od dzisiaj.

SparkUp 2010 - logo

SparkUp 2010 - logo

Wróciłem właśnie z Poznania, gdzie uczestniczyłem w pierwszej edycji konferencji SparkUp organizowanej przez firmę Insys. Wydarzenie odbyło się w otwartym jesienią 2007 roku Centrum Kongresowo-Dydaktycznym Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego.

Warunki zapewnione przez organizatorów nie budziły żadnych zastrzeżeń, obiekt był profesjonalnie przygotowany do tego rodzaju imprezy. Każda sala wyposażona była w dwa telebimy, które przy przygaszeniu światła dobrze kontrastowały z otoczeniem, dając wyraźny obraz. Pomieszczenia były klimatyzowane w rozsądny sposób, słuchając przemawiających gości czułem się komfortowo - nie wiało i nie było gorąco.

W przerwach między wystąpieniami można było poczęstować się ciastkami, napić kawy, herbaty lub zimnych napojów energetycznych Allegro. Jedyne czego mi brakowało to pulpity na których można by położyć zeszyty, żeby wygodnie notować oraz mikrofony dla osób zadających pytania prowadzącym - prelegenci wybrnęli zręcznie z tego problemu, powtarzając do mikrofonu każde otrzymane pytanie. Zaciekawiło mnie to, że nie było w zasadzie przemówienia inaugurującego.

SparkUp przebiegał dwutorowo: pierwszy blok poświęcony był tematyce UX/Web Design a drugi dotyczył zagadnień z kategorii Web Development.

Bruce Lawson, Opera

Bruce Lawson

Pierwsze spotkanie na które zdecydowałem się pójść to Web Development 2.0 prowadzone przez Bruce’a Lawsona (Opera Software ASA). Bruce opowiadał o HTML5 i technologiach-satelitach, które ze względów  marketingowych przylgnęły do tego terminu. Fenomen HTML5 polega na tym, że udało się zjednoczyć twórców wszystkich liczących się przeglądarek (Microsoft Internet Explorer, Opera, Mozilla Firefox, Google Chrome, Apple Safari) do pracy na rzecz Jednej Sieci, którą Opera definiuje jako Internet bazujący na trzech filarach:

  1. Otwarte standardy (The World Wide Web Consortium)
  2. Pełny dostęp (niezależnie od urządzenia, połączenia, etc)
  3. Łatwy dostęp (wygodne korzystanie z Sieci w każdym miejscu i czasie)
Otwarte standardy oznaczają, że przeglądarki out of the box powinny zawierać funkcjonalność potrzebną do poprawnego wyświetlenia stron WWW. Kojarzysz technologię Adobe Flash albo Microsoft Silverlight? Potrzebują one wtyczek do przeglądarek, aby móc się uruchomić. HTML5 powstaje po to żebyś nie musiał korzystać z zewnętrznych platform. HTML5 oferuje funkcjonalność porównywalną do w/w, ale pozostaje zgodny z trzema filarami Jednej Sieci. Żadnych wtyczek, żadnego instalowania, żadnych problemów w pracy na obojętnie którym urządzeniu - odpalasz przeglądarkę i masz pełną kontrolę nad otrzymywaną treścią. Bruce podkreśla, że nie zmusza nikogo do HTML5 - powstaje on po to, żeby dać Ci wybór.

HTML5 nachodzi

HTML5 nachodzi

Na pewno znajdą się zastosowania, gdzie lepiej użyć Flasha albo Silverlighta, ale grupy W3C już nad tym pracują… Przykładem jest np. obsługa kamer w telefonach, eksportowanie zdarzeń do kalendarza czy zarządzanie połączeniami bezprzewodowymi. Sieć nie lubi natywnych aplikacji, ale jest do nich zmuszona, ponieważ (jak na razie) mają one dużo lepszy UX. Na szczęście trwają już prace nad otwartym standardem, który pozwoli korzystać ze wszystkich dobrodziejstw urządzeń mobilnych. Konkurencja jest zawsze czymś dobrym, HTML5 doprowadza do rywalizacji, w której zyskać możemy tylko my - użytkownicy.

Żeby nie być gołosłownym Bruce przedstawił kilka ciekawych aspektów HTML5, w tym:
  • web forms (walidacja wbudowana w przeglądarkę, bez użycia JavaScript)
  • canvas (JavaScript API do skryptowania obrazków 2D i 3D)
  • SVG
  • video (natywne: Ogg Theora, WebM)
  • geolokalizacja
  • tryb offline
  • cache
  • storage (wielomegabajtowe ciastka na sterydach, lokalny SQL)
Oprócz zademonstrowania większości z wymienionych możliwości, Bruce wymienił również dobre praktyki służące budowaniu poprawnych, szybkich i nowoczesnych stron. Oto niektóre z nich:
  • ustalanie rozmiarów obrazka w tagu img (żeby zajął odpowiednią ilość miejsca w layoucie przed załadowaniem obrazka i nie przesuwał później strony, którą użytkownik może już przeglądać - już po załadowaniu)
  • umieszczanie linków do zewnętrznego kodu JavaScript na samym końcu kodu strony (żeby nie blokować renderowania strony)
  • minimalizacja żądań HTTP (sklejanie, kompresja plików CSS i JS)
  • używanie SVG/canvas do generowania obrazków (patrz punkt wyżej)
  • CSS sprites - łączenie obrazków w jeden i przesuwanie tylko tła w elementach (patrz dwa punkty wyżej)
Na samym końcu Bruce przedstawił w telegraficznym skrócie temat Przeglądarka jako platforma, w którym zaprezentował widgety. Po zakończeniu każdy chętny mógł zadać pytanie, jednym z nich było, czy pozbędziemy się kiedyś vendor prefixów, na które odpowiedź brzmiała: Nie, ponieważ twórcy przeglądarek eksperymentują z nowymi technologiami i implementują ficzery, które nie znajdują się w standardzie (jeszcze - lub nigdy się w nim nie znajdą). Z tego powodu - niejako jako efekt uboczny rozwoju wszystkich przeglądarek - zawsze będziemy mieli do czynienia z ich użyciem.
Ciekawe wnioski dotyczące tego jak ma się sytuacja z prefiksami możemy poczytać na znanym blogu quirksmode.

Podobało mi się to, że wystąpienie było bardzo neutralne - bez agitacji na rzecz Opery i bez ciągłego krytykowania Internet Explorera, przez co mówca skupił się na temacie, zamiast opowiadać to, co już wszyscy wiemy. Sprawnie i ciekawie prowadzone spotkanie!

Microsoft Surface

Microsoft Surface

Po zakończeniu pierwszego wykładu miałem okazję porozmawiać chwilę z Brucem Lawsonem (któremu spodobało się w Polsce), a potem przyjrzeć się Microsoft Surface. To prawie 100 kilowe cacko (nie tylko nakładka, ale cały stół) wzbudziło spore zainteresowanie wśród uczestników konferencji, sam też postanowiłem potestować je trochę. Na plus zaliczam fakt, że można śmiało wylać kawę czy inny napój i nie powoduje to uszkodzenia urządzenia, natomiast mimo całej widowiskowości trudno nie oprzeć się wrażeniu, że póki co sprzęt jest mocno przereklamowany (i przeceniony - kilkanaście tys. euro). Responsywność momentami jest zbyt wolna, ale to prawdopodobnie wina stacji (2.1 Ghz Core 2 Duo, tylko 2 GB ramu) oraz systemu, póki co to Windows Vista, pewnie na siódemce będzie chodziło dużo żwawiej. Póki co jednak to przyszłość. Nie do końca przypadła mi też do gustu komunikacja z urządzeniami mobilnymi, wizytówkami itd - wszystko musi zostać otagowane wcześniej specjalną nalepką z obrazkiem i mieć zainstalowaną aplikację kliencką (w przypadku wizytówek wystarczy oczywiście sama nalepka).

jQuery

jQuery

Po przerwie udałem się na prezentację jQuery: Write Less, Do more, którą prowadził Remy Sharp. Remy opowiedział krótko czym jest jQuery i dlaczego wszyscy go kochamy, pokazał kilka dobrych praktyk, które warto stosować podczas korzystania z tego frameworka i przedstawił trochę nowości. Prezentacja zawierała bardzo dużą ilość kodu i prowadzona była w dość szybkim tempie, jednak bardzo mi się podobała. Proponuję przekonać się samemu.

Następne wystąpienie to Inayaili de León z tematem Stop being so clever. To kolejna prezentacja, która podkreślała fakt, że niezależnie od tego, że Internet Explorer ma bugi, to nie należy nad tym debatować, tylko zaakceptować to - a designer powinien je dobrze znać i się przed nimi zabezpieczyć. Prelegentka przedstawiła cztery kluczowe cechy kaskadowych arkuszy stylów, które definiują czym jest CSS i jak go poprawnie używać. Są to:
  • cascade (kaskadowość)
  • importance (ważność)
  • inheritance (dziedziczenie)
  • specifity (określoność)
Inayaili Jest pierwszą osobą, o której wiem, która namawia do czytania specyfikacji CSS’a :) Istotny punkt, który został przez nią poruszony to częste popisywanie się przez twórców stron, które niczemu tak naprawdę nie służy - stosowanie bardzo zaawansowanych, nieczytelnych technik, które jedynie sprawiają wrażenie, że jesteśmy bardzo profesjonalni - ale nic poza tym. Cierpi na tym kod, który później jest ciężko przeglądać, a czasem i użytkownicy - komplikujemy proste i wystarczające rozwiązania na rzecz bajerów, które są nikomu nie potrzebne a nawet przeszkadzają. Prezentacja była nieco nudna, ale prowadzona z humorem i wdziękiem.

Ostatnia prezentacja, w formie case study, na której mogłem się pojawić to Czas przyspieszyć - optymalizacja wydajności serwisów internetowych prowadzona przez Piotra Czekałę z firmy Insys (organizatora imprezy). Piotr omówił dlaczego warto optymalizować serwisy WWW (mniejsze koszty, lepszy UX, większe zyski) i przedstawił przykłady polskich witryn przed i po optymalizacji. Prelegent zwrócił szczególną uwagę na problemy dotyczące obrazków (CSS sprites, PNG8, kompresja itd) Skala problemu wydaje się być bardzo duża a korzyści z zastosowania dobrych praktyk - ogromne (np. połowę mniejszy ruch). Piotr mówił bardzo żywiołowo i dobitnie, precyzyjnie wyrażał swoje wnioski i bardzo dobrze się go słuchało.

Żałuję, że nie mogłem zostać na ostatniej serii prelekcji i afterparty, mam nadzieję, że uda mi się to w przyszłości nadrobić.

Podsumowując, pierwsza edycja SparkUpa była moim zdaniem bardzo udana, ogromne brawa dla organizatorów. Cieszy mnie to, że powstaje coraz więcej eventów web developerskich w Polsce, teraz kolej na Wrocław i Warszawę.

Cywilizacja obrazu i semantyczna Sieć, czyli Artbuzz 2010

Artbuzz 2010

Witam serdecznie po dość długiej nieobecności. Wymienienie wszystkiego co się u mnie wydarzyło od ostatniego wpisu zajęło by wiele czasu, z ręką na sercu przyznaję: zabierałem się do tego wielokrotnie, ale nic z tego nie wyszło, wygląda więc na to, że nie ma co się zmuszać.

Do napisania zainspirowała mnie pierwsza edycja krakowskiego eventu skupiającego się wokół tematyki mediów - Artbuzz. Czy warto było się ruszyć z Warszawy do Krakowa? Myślę, że tak.

Spotkanie zorganizowane zostało w centrum nauczania AGH (budynek U2) i chociaż nie potrafię porównać tego miejsca do innych dostępnych w Krakowie lokalizacji to muszę przyznać, że był to świetny wybór. Zarówno sala wykładowa jak i hol były bardzo przestronne i czyste, wyposażenie pomieszczeń nowoczesne. Na auli znajdowały się dwa telebimy, nagłośnienie było w porządku, jako słuchacz czułem się komfortowo (no, może trochę za ostro działała klimatyzacja). Myślę, że w przyszłości warto by zadbać, aby na sali było nieco ciemniej - prezentacje wyglądałyby wtedy jeszcze lepiej.

Artbuzz podzielony był na dwa bloki - Nowoczesne technologie internetowe oraz Grafika komputerowa, efekty FX. Ze względu na skromne możliwości czasowe wziąłem udział tylko w pierwszej części, bliższej moim zainteresowaniom.

Przy wejściu trzeba było pokazać specjalnie zakodowany obraz, który identyfikował każdego uczestnika oraz uprawniał do wstępu na wybrane przez niego wykłady. Niestety niepowodzeniem kończyły się próby rozpoznania obrazów wyświetlanych z ekranów telefonów komórkowych i innych urządzeń mobilnych.

Inauguracyjny wykład zatytułowany Grafika komputerowa jako środek komunikacji z maszynami i ludźmi poprowadził prof. zw. dr hab. inż. Ryszard Tadeusiewicz. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie słowa wykład inauguracyjny brzmią jak synonim do ale nuda i z doświadczenia mogę powiedzieć, że często tak właśnie bywa. Ale - nie, nie - na szczęście nie tym razem. Profesor Tadeusiewicz, którego miałem okazję słuchać po raz pierwszy, to bardzo dowcipny, elokwentny mówca, można by rzec, że gawędziarz, ale jest przy tym niezwykle rzeczowy i konkretny. Dało się odczuć, że dysponuje rozległą wiedzą na temat, na który się wypowiadał, a jego spostrzeżenia były bardzo ciekawe. Zrobiłem notatki, z tego co usłyszałem, oto one:

Społeczeństwo posługuje się przede wszystkim słowem, tekstem, ale dość trudno jest precyzyjnie oddać nasze myśli za ich pomocą. Profesor zwrócił uwagę na fakt, że rzeczywistość wyglądałaby zupełnie inaczej gdybyśmy potrafili wyrażać się poprzez obrazy, a nie gesty czy słowa. Niestety, nasza anatomia nie sprzyja tego typu komunikacji, a szkoda, bo jest to forma, która dociera do nas zdecydowanie efektywniej.

Ważnym problemem jest postępująca digitalizacja wszelkich materiałów, co rodzi kolejną niedogodność - konieczność tworzenia interfejsów do ich obsługi. Jakie korzyści wynikają z takiej migracji? Istnieje szansa na to, że zaprojektowane nowe formy korzystania z informacji znacznie zwiększą wydajność jej przetwarzania (tak jak bywa, że łatwiej jest coś narysować niż wytłumaczyć w formie słów). Nauka niesie nadzieję, że nasza anatomia przestanie być barierą w komunikacji wizualnej, a to dlatego, że istnieją wcale nie takie proste już systemy translacji reakcji mózgu (fale, impulsy elektryczne) na konkretne działania (np. poruszanie obiektami). Wyrażanie myśli staje się niezależne od cielesności. Kwestią czasu jest, kiedy uda nam się zbudować na tyle precyzyjne urządzenia, które pozwolą modelować obrazy bezpośrednio z głowy. Dlaczego tak dążymy do tej wizualizacji? Bo jeden obraz potrafi wyrazić więcej niż wiele słów, działa na nasze emocje, podświadomość, jest bogatszy i łatwiej przyswajalny, nierzadko znacznie bardziej estetyczny.

Profesor Tadeusiewicz wyraził opinię, że znaczenie obrazów w społeczeństwie i komunikacji będzie coraz bardziej istotne, nazwał obecne pokolenie cywilizacją obrazu, którą chcąc czy nie - stajemy się.

Przypływ inwencji twórczej podczas przerwy

W przerwie między wykładami do dyspozycji słuchaczy oddany został szwedzki stół z wieloma przysmakami: cukierkami, pączkami i innymi słodkościami oraz gorącą kawą i herbatą. Ilość przekąsek była na tyle duża, że każdy spragniony dawki kofeiny i czegoś do przegryzienia czuł się usatysfakcjonowany.

W pewnej chwili ogarnęła mnie wątpliwość czy zapisałem się na wszystkie wykłady, na które pragnąłem pójść. No, ale mamy XXI wiek, zdecydowałem się z Opery Mobile wbić na stronę Artbuzza, zalogować na swoje konto i sprawdzić, czy zaznaczyłem wszystko co trzeba. Niestety, użyteczność strony internetowej pozostawiała wiele do życzenia. Mimo dobrych chęci nie udało mi się zalogować na swoje konto. Uważam, że jest to bardzo duże niedociągnięcie ze strony organizatorów, tym bardziej że spotkanie odbywa się na temat przyszłości mediów i Internetu, której dostępność i użyteczność stanowią istotne elementy.

Mając nadzieję, że wypełniłem odpowiednie pola poszedłem na kolejny wykład, na którym Wojtek Zając prezentował temat HTML 5 i mikroformaty dla pragmatyków.

O co w ogóle chodzi z tym HTML4, XHTML, HTML5 itd? W dość zwięzły sposób przedstawił to pornel (zachęcam do lektury). Wojtek na początku wyjaśnił wszystkie zawiłości związane z wyłonieniem się HTML5, jego zwycięstwem nad XHTML 2.0 (z ważniejszych argumentów: brak kompatybilności wstecznej) i tym, dlaczego warto używać akurat HTML5. Podczas prezentacji padła informacja, że HTML5 powinien być w pełni zaimplementowany do 2022 roku. Z niewiadomych powodów spora część sali parsknęła śmiechem. Słyszałem głosy rozbawionych ludzi, mówiących: “To on nam pokazuje coś, czego będziemy mogli użyć dopiero w 2022 roku?!“. HTML5, podobnie jak termin Web 2.0, jest trendy i myślę, że po prostu część słuchaczy nie do końca zdawała sobie sprawę z czym ma do czynienia. Spójrzmy chociażby na HTML 4.x, którego pierwsza wersja została opublikowana pod koniec 1997 roku, wystarczy zapoznać się z wynikami testów Acid3, aby zobaczyć, że do dzisiaj przeglądarki Mozilla Firefox i Internet Explorer nie przechodzą pomyślnie całego testu kompatybilności ze standardami. Nieźle, to już prawie 13 lat, a ludzi bawi niecałe 12. No i czy nikt tego nie używa mimo braku pełnego wparcia dla standardów? Niespodzianka, sporo przeglądarek używa już elementów HTML5 i całkiem nieźle sobie z nimi radzi.

Czuję niedosyt - brak przykładów storage, web workers i manifest. Mimo to Wojtek pokazał sporo przykładów z życia wziętych, dzięki czemu można było zobaczyć jak wykorzystać nowe elementy HTML’a w praktyce - Quake2 rulez! Niestety wystąpienie trwało tylko godzinę, więc nie można było opowiedzieć o wszystkim. Podobała mi się sama prezentacja - ładnie wykonana od strony graficznej, klimatyczne zdjęcia i miłe dla oka przejścia. Pro!

Oprócz mówienia o samym HTML5, Wojtek ewangelizował o mikroformatach. Poprzez dodanie odpowiednich klas do elementów możemy wzbogacić treść o elementy semantyczne, dzięki który wybrane przez nas porcje danych łatwo jest wyszukać, eksportować i łączyć ze sobą, możliwości tego rozwiązania są naprawdę ogromne - budowanie sieci kontaktów, opisy miejsc i prezentowanie ich na mapach, gromadzenie informacji o wydarzeniach i wiele innych - a to wszystko w łatwy, zautomatyzowany sposób importowane i eksportowane. Genialne! Szczególnie polecam wtyczkę do Firefoksa - Operator, która wykrywa obecność mikroformatów na odwiedzanych stronach i pozwala operować na nich.

Zainteresowanie Artbuzzem było dość duże.

Wystąpienie Wojtka zmobilizowało mnie do zmodyfikowania mojej strony - zrobiłem migrację na HTML5 oraz użyłem kilku mikroformatów, zobaczcie sami, otwórzcie źródło i przekonajcie się, że chociaż daje to wiele możliwości to jest to bardzo proste rozwiązanie. Dzięki Wojtek!:)

Ostatnia prezentacja na której byłem to Design in mind. Nowa architektura komponentów - Flex 4 autorstwa Piotra Walczyszyna. Spodziewałem się w zasadzie czegoś bardziej konkretnego, ale był to po prostu szybki przegląd, zajawka, tego co Flex potrafi. Przyznam, że nie do końca mi się podobała forma - bieganie po ekranie i przeklikiwanie się przez interfejs, pokazano tak naprawdę wszystko i nic jednocześnie. Podejrzewam, że taka prezentacja powinna trwać przynajmniej dwa razy dłużej, żeby można było z niej coś wynieść. Piotr Walczyszyn zaprezentował czym jest Flex, opowiedział o podstawowych założeniach, o tym z czego składa się aplikacja flexowa i jak z aplikacji webowej za pomocą Adobe AIR przekonwertować ją do desktopowej. Sporą część prezentacji zajęło pokazanie produktu Adobe Flash Catalyst, które służy do działania na styku designer-programista i pozwala na budowanie interfejsów dla aplikacji RIA.

Adobe Flex jest technologią o otwartym kodzie źródłowym, ale sam Flex Builder już taki nie jest, chociaż można użyć oczywiście innych IDE - pod Linuksem Flex Builder i tak nie działa, bo podobno jest małe zainteresowanie tą platformą wśród developerów. Aplikacje flexowe są przenośne, działają również na urządzeniach mobilnych, ale pojawia się tu wstydliwy wątek dotyczący firmy Apple… Pozostawiony został bez komentarza.

Pan Piotr zapytany o to, jak wygląda Flex od strony wydajnościowej (jawne nawiązanie do ‘czystych’ aplikacji webowych z nadchodzącym HTML5 na czele) odpowiedział enigmatycznie, że to zależy od programisty, który robi aplikację flexową. Trochę mnie to rozbawiło. Z pytaniem o wydajność tego typu platformy jest podobnie jak z pytaniem o to, ile pali dany samochód - nie odpowiadamy, że mało, bo 30 litrów na 100 km, tylko porównujemy to do konkurencji. No ale, dowiadujemy się, że to wszystko jest nieważne, bo to zależy od programisty. Niczego innego trudno się było spodziewać, bo wszyscy dobrze wiemy jak Flash potrafi zamulić przeglądarkę (szczególnie pod Linuksem).

Co z indeksowaniem aplikacji flexowych? Piotr Walczyszyn zwrócił tutaj uwagę, że Flex nie jest wykorzystywany do budowania stron internetowych, tylko aplikacji webowych. Są to zazwyczaj zamknięte systemy, które nie muszą być indeksowane. Przychodzi mi tu jednak na myśl dostępność i użyteczność. Obawiam się, że w przypadku budowania aplikacji webowych dedykowanych dla dużej liczby użytkowników zostaną one po prostu zignorowane - jak z aplikacjami radzą sobie czytniki dla osób niepełnosprawnych?

Pan Piotr posiada dużą wiedzę na temat Flexa, mam nadzieję, że w przyszłości będzie miał udostępnione nieco więcej czasu, żeby się nią podzielić.

Podsumowując tę część Artbuzza, w której uczestniczyłem - podobało mi się. Wykład o grafice był bardzo inspirujący, mikroformaty pokazały jak należy patrzeć na Sieć - jak na zbiór skrawków informacji połączonych ze sobą i współdziałających, w sposób całkowicie dynamiczny i otwarty. Prezentacja Flexa była przeznaczona bardziej dla osób początkujących i nie znających tej technologii, więc nie wyniosłem z niej wiele - może to dobra uwaga do organizatorów - żeby przy tego typu tematach zaznaczać poziom zaawansowania? Organizacja była sprawna i nie było zbyt wielu wpadek (zadbajcie proszę o obsługę urządzeń mobilnych - na WWW oraz przy akcjach typu skanowanie obrazka!). Myślę, że jak na pierwszą edycję to było (wyjątkowo) dobrze!

Do zobaczenia w przyszłym roku!

Minutki z książki “Motywacja bez granic”

Podczas słuchania audiobooka ‘Motywacja bez granic’ autorstwa Nikodema Marszałka zapisywałem główne założenia przedstawione w tej pozycji. Myślę, że ta lista zaoszczędzi sporo czasu tym, którzy chcieliby pobieżnie zapoznać się z w/w tytułem.

Motywacja - jak ją zyskać, jak jej nie stracić

  • eliminuj rzeczy demotywujące
  • planuj, nie fantazjuj
  • nie uzależniaj swoich marzeń od innych - przejmij pełną odpowiedzialność
  • “sukces to kim człowiek jest, a nie co robi”
  • dostrzegaj szanse, szukaj ich, a nie czekaj na nie
  • naucz się podejmować samotne decyzje (co zrobię dzisiaj żeby przybliżyć się do celu?)
  • nie porównuj się do innych, szczególnie gorszych (stagnacja)
  • zrzuć blokady, ryzykuj
  • nie próbuj zadowolić wszystkich
  • zmień organizację swojego miejsce pracy (wietrzenie, jonizatory)
  • rozwiąż problemy żeby nie przeszkadzały w trakcie pracy
  • rozbij problemy na drobniejsze elementy
  • traktuj problemy jako wyzwania i szanse, a nie nieszczęścia
  • ilustruj swój postęp
  • ogłoś swój cel światu
  • pamiętaj, że rywalizacja daje motywację
  • stawiaj sobie poprzeczkę wyżej niż cel, który chcesz osiągnąć
  • planuj w wolnej chwili
  • zacznij od trudnych zadań, dopiero później przejdź do łatwiejszych
  • negatywna motywacja to czasem jedyna szansa (unikanie cierpienia)
  • pilnuj drobiazgów
  • nie wiń innych za swoje porażki
  • “jeśli nie masz na coś wpływu - nie reaguj”
  • staraj się być blisko ekspertów i ludzi sukcesu
  • jasne określenie celów (tydzień, miesiąc, rok, życie)
  • wizualizacja celu
  • idee fixe (fr.  “myśl natrętna”) pomaga  — mała szajba czasem potrafi zdziałać cuda
  • SNIOP: Subject to the Negative Influence of Other People — demotywacja
  • rzucaj wyzwania
  • Człowieka z charakterem pociąga to, co jest trudne, ponieważ dopiero w zmaganiach z przeciwnościami potrafi sobie uświadomić swój własny potencjał” — Charles de Gaulle
  • nie bądź marzycielem, lecz inspiratorem
  • nie rób wszystkiego sam
  • tylko cel zgodny z systemem wartości daje motywację

Jeżeli zainteresowały Cię moje notatki - zachęcam do przesłuchania audiobooka.

Samsung Omnia: twardy reset

Co jeśli chcesz sprzedać swojego smartphone’a albo zapomniałeś hasła? To proste - wystarczy zrobić twardy reset. Jak się go robi w Omnii?

1. Wyłącz urządzenie.
2. Naciśnij i przytrzymaj przyciski: odbierania oraz kończenia rozmowy.
3. Ciągle je trzymaj.
4. Ciągle je trzymając wciśnij i również przytrzymaj guzik POWER.
5. Po kilku sekundach (pamiętaj, że nadal trzymasz, już trzy, przyciski) pojawi się pytanie czy chcesz wykasować wszystkie dane. Możesz już puścić guziki.
6. Wybierz przycisk odbierania lub kończenia rozmowy w zależności od tego, którą opcję chcesz wybrać.

I gotowe.

Ubuntu 8.10

Ubuntu 8.04 - 8.10

Ubuntu 8.04 - 8.10

Odpaliłem dzisiaj aktualizację Ubuntu 8.04, aby dogonić wersję 8.10 (jeżeli nie wiesz co to Ubuntu - przeczytaj na Wikipedii).

Muszę przyznać, że jestem zszokowany. Serce drżało podczas restartowania systemu, bo byłem niemal pewien, że coś się sypnie. A tu niespodzianka. Mimo takich dramatycznych zmian jak na obrazku obok wszystko poszło gładko.

Doszły nowe sterowniki do NVIDII, pojawił się kolejny GIMP i Evolution, brakuje OpenOffice’a 3.0.0. Nieco podszlifowano wygląd systemu (GNOME 2.24.1).

Grunt, że działa i to dobrze działa. Ufff.

Osiąganie celu

Do celu!

Do celu!

Łatwo jest wyznaczyć sobie jakiś cel np. ‘od jutra nie słodzę’, ‘będę zdrowo się odżywiać’, ‘rzucam palenie’ czy ‘chcę nauczyć się czegoś nowego’. Zdecydowanie trudniejszym zadaniem jest wytrwanie w swoim postanowieniu i osiągnięcie zamierzonych rezultatów. Pytanie na dzisiaj: jak osiągnąć cel?

1. Zdecyduj się na zmianę
Czy masz czas coś zmienić? Dlaczego chcesz zdecydować się na zmianę? Przemyśl wszystkie pozytywne i negatywne skutki Twojej decyzji a potem zapisz je kartce. Jeżeli bilans wypada korzystnie przejdź do następnego punktu:

2. Ogłoś światu, że dążysz do celu
W widocznym miejscu powieś dużą kartkę, która będzie przedstawiała Twoje zobowiązanie. Powiedz też o nim swoim znajomym, by mogli Cię wspierać. Publiczne zobowiązanie motywuje do dodatkowego wysiłku na rzecz osiągnięcia celu.

3. Zacznij od dziś …
…A nie od jutra, bo to znaczy, że nie jesteś gotowy osiągnąć to, do czego dążysz!

4. Monitoruj postępy
Odznaczaj dni w kalendarzu, wykreślaj wykonane zadania, opisuj co robisz np. na blogu, informuj znajomych o tym, jakie napotkałeś problemy i staraj się je rozwiązywać. Spojrzenie w tył, na udokumentowany postęp dodaje sił do dalszej pracy.

5. Ułatwiaj, gdzie tylko możesz
Nie jedź od razu po bandzie, daj sobie czas na przystosowanie się do nowej sytuacji, z czasem przejdziesz na wyższy poziom. Dotyczy to najczęściej rzucania przeróżnych nałogów - nie daj się skusić, unikaj sytuacji, które zmniejszają Twoje szanse powodzenia.

6. Dyscyplina, Twoje druga natura
Istnieje jedna najważniejsza rzecz spośród wszystkich, które są Ci potrzebne - d y s c y p l i n a. Bez niej jesteś bezradny. Ćwicz silną wolę, bądź systematyczny, wygrywaj małe walki, po to by wygrać całość i nie odpuszczaj nawet w najdrobniejszych szczegółach. Naucz się nie robić wyjątków i być bezkompromisowym w swoich postanowieniach. To prawdziwy klucz do osiągnięcia celu.

7. Ucz się na błędach
Rzadko udaje się osiągnąć cel za pierwszym razem - zarówno przy rzucaniu nałogów jak i w innych przypadkach. Nie odbieraj tego jako słabości. To zdarza się najlepszym. Wielcy tego świata wielokrotnie upadali, zanim dokonywali rzeczy wybitnych - dlaczego Ty masz nie dostać drugiej szansy? Wyciągnij wnioski z własnych i cudzych błędów, zweryfikuj swój plan, wstań i walcz - wszystko w Twoich rękach!

Samsung Omnia - iPhone killer

Samsung Omnia

Samsung Omnia

Producent: Samsung
Produkcja 2008
Ekran 240×400 (Portret) 400×240 (Panorama) px, 3.2 cala, TFT LCD, dotykowy
Aparat 5 Megapikseli (tylni)
Drugi aparat 3G do wideorozmowy (przedni)
System Microsoft Windows Mobile 6.1 Professional
Wprowadzanie danych Touch Screen, optyczny ‘trackpoint’, guziki
CPU 624MHz Marvell PXA312 procesor
Pamięć 128 MB RAM, 256 MB ROM
Karta pamięci MicroSD (TransFlash)
Przechowywanie danych 8GB/16GB
Sieci AGPS,HSDPA (3.5G),Quad GSM / GPRS / EDGE GSM 850, GSM 900, GSM 1800, GSM 1900
Łączność USB 2.0, Bluetooth 2.0 z A2DP, Wi-Fi b/g
Bateria Li-Ion (1440 mAh)
Wymiary 112 x 56.9 x 12.5 mm
Waga 127 g

Dane: en.wiki

Po 5 dniach testowania postanowiłem wypowiedzieć się na temat smartphone’a Samsung i900 Omnia

Zalety:
mniejszy od Nokii E61 (mój poprzedni telefon)
Windows Mobile 6.1 [ przez chwilę się zastanawiałem czy to nie jest wada ;-> ]
aparat 5 megapikseli z lampą błyskową
płynne nagrywanie video
dobry głośnik
odtwarza DivXy
8/16 GB pamięci
stylowy wygląd
przydatne widgety na desktopie
radio FM
‘wygodne słuchawki z mini-jackiem w zestawie
osobny kod PIN na telefon i PDA
GPS
rysik w zestawie
SMSy w postaci rozmów (coś jak konwersacje na Gmailu)
Opera Mobile na pokładzie
WiFi
‘cyfrowa ramka’ - slideshow wybranych zdjęć z pokazywaniem daty/kalendarza i wybraną muzyką w tle - taki miły standby
wiele definiowalnych alarmów i ich powtarzalność w trakcie tygodnia
można wyłączyć/włączyć w dowolnych kombinacjach: Bluetooth/WiFi/telefon
podłączenie do komputera jako pamięć masowa
dość silne wibracje

Wady:
RMVB odtwarza się tak, że oglądanie nie jest możliwe
radio FM działa tylko z podpiętymi słuchawkami
brak miejsca na rysik w urządzeniu - łatwo zgubić, na szczęście można nawigować tym co się ma pod ręką np. wykałaczką, długopisem itd :)
przy zabawie bateria wytrzymuje ok 48h
żyroskop czasem szwankuje
pisanie na touchscreenie bez rysika jest dość uciążliwe, szczególnie gdy jesteśmy w ruchu
brak aplikacji do GPS w zestawie
cena i dostępność
to Samsung

Chciałbym zobaczyć teraz miny wszystkich stojących w kolejkach (tuż za marketingowcami) nabywców pseudorewolucyjnego gadżeciarskiego iPhone’a, który w porównaniu z tym modelem delikatnie mówiąc ssie.

Mieć czas

“Czas to pieniądz”. “Czas ucieka”. “Czas nagli”. “Nie zrobię tego, bo nie mam czasu”. Skoro jest tak ważny - jak mieć go więcej?

1. Ucieknij od przeszkadzaczy
Wyłącz telewizor, wyłącz komunikator, wyłącz przeglądarkę, wyłącz telefon. Wstań wcześnie. Dzięki tym zabiegom nikt nie przeszkodzi Ci wykonać tego, co konieczne.

2. Bądź na bieżąco
Zapisuj wszystko co masz zrobić, realizuj zadania i wykreślaj je.

3. Ustaw priorytety
Jeżeli masz kilka czasochłonnych lub trudnych rzeczy do zrobienia a oprócz tego mnóstwo drobnych zadań - zacznij od tych drugich. Nie będziesz zawracał sobie nimi głowy i będziesz mógł później skupić całą energię na tym, co ważne. W innym przypadku wykonaj najpierw najważniejsze czynności do zrobienia, by później bez zbędnego stresu wziąć się za resztę.

4. Odrzuć używki
Używki zajmują czas, pożerają pieniądze i często pogarszają nasze samopoczucie. Odrzuć je i pracuj zdrowy na pełnych obrotach!

5. Zrób swój bilans czasowy
Zapisuj przez przynajmniej tydzień wszystko, co robisz a później zastanów się co niepotrzebnie zajmuje Ci czas i spróbuj to wyeliminować ze swojego życia.

6. Czas to wybór
Czy zamiast oglądać drugi raz ten sam film, nie warto obejrzeć nowy, zrobić zaległy projekt albo posprzątać? Czy na mojej liście znajdują się jakieś zadania do wykonania a mimo to decyduję się na wyjście do klubu? Sztuka zarządzania czasem to sztuka dokonywania właściwych wyborów.

Czas zawsze zrehabilituje porządnego człowieka.

— Sofokles

Agile: Stand up

Stand-up

Stand-up


Czym jest stand up?

Stand-up jest to codzienne spotkanie przeprowadzane w celu dostarczenia bieżących informacji do członków zespołu. Pozwala ono uczestnikom dowiedzieć się o czekających ich potencjalnych wyzwaniach oraz skoordynować wysiłki włożone w rozwiązanie trudnych i/lub czasochłonnych zagadnień.

Miejsce spotkania

Ze względów organizacyjnych dobrze jest spotykać się zawsze w tym samym miejscu. Pozwoli to uniknąć kłopotów związanych z szukaniem sali, przeglądania informacji o tym, gdzie tym razem spotkanie się odbędzie i rozproszenia z powodu pojawienia się w nowym miejscu. Jeżeli współpracownicy znajdują się w odległych od siebie miejscach poleca się korzystanie z narzędzi do telekonferencji i gromadzenie osobników z danych lokalizacji w jednej sali.

O czasie słów kilka

Z samej definicji stand-up jest spotkaniem krótkim. Czas trwania stand-upu nie powinien przekraczać zatem 15 minut. Warto zaczynać spotkanie o niepełnych godzinach, np. 9:10 z powodu nagminnego spóźniania się członków zespołu na spotkania o pełnych godzinach :) Nie powinno się czekać na spóźnialskich, ponieważ jest to oznaka braku szacunku dla reszty zespołu i działa demobilizująco.

Wystąpienie
Należy mówić krótko, zwięźle, wymieniać tylko suche fakty - co zostało zrobione, jakie mamy problemy i czym będziemy zajmować się dzisiaj. Nie ma potrzeby wypowiadania się, jeżeli nie mamy nic do powiedzenia. Ważne jest, żeby członkowie zespołu zdawali sobie sprawę, że stand-up jest dla nich, a nie dla managera, czy kogoś innego. Z tego powodu kluczowe jest eliminowanie zbędnego PRu w swoich wypowiedziach.

Ogółem
Pamiętajmy, że jak sama nazwa wskazuje stand-up powinien być prowadzony na stojąco! Dzięki temu będzie on na pewno krótszy, bo gdy już usiądziemy to możemy się zagadać, a nie jest to naszym celem. Stand-up ma być krótki, efektywny i nakreślać najważniejsze elementy w projekcie.

Ten wpis jest moją notatką z podcastu Odcinek 1 - Stand-up autorstwa agiletuning.pl.

Max Payne

Max Payne Movie

Max Payne Movie

Długo oczekiwany film Max Payne wszedł dwa dni temu do polskich kin i z racji długiego katowania w obie części gry grzechem było by z mojej strony, żeby się na niego nie wybrać.

Fabuła skupia się na zemście Maksa na mordercach jego rodziny. Nie będę spoilerował, kto ma ochotę to dowie się więcej. Skupię się natomiast na tym, o czym pisać mogę, nie narażając Was na zepsucie zabawy podczas oglądania. Obsada: Mark Wahlberg jako Max Payne jest rewelacyjny i pasuje po prostu świetnie. Niestety trzeba przyznać, że jest dość oszczędny w słowach i brakuje mu sarkazmu, który wylewał się na kartach komiksu w przerwach między grą. Mila Kunis jako Mona Sax była znośna, pojawiła się nie wiadomo skąd i skończyła nie wiadomo jak :) Poza tym wydawała mi się trochę za niska… Fabuła rozkręcała się na tyle wolno, że początek mnie dość mocno znudził. Z wyjątkiem kilku scen akcji na ekranie działo się niewiele. Próbowano uchwycić klimat gry i momentami się to udawało (świetne ujęcia ze śniegiem, bardzo dobrze dobrana muzyka), jednak było to zdecydowanie za mało, żeby ruszyć moje serce. Trzy dobre, krótkie sceny akcji nie dostarczyły mi na tyle emocji, żebym poczuł się doceniony jako widz, ale niewykluczone, że to wina dostosowania się do PG-13 (co za bzdurny pomysł!). Wyszedłem z kina rozczarowany. Za mało akcji jak na film, który bazuje na grze z dynamiką Johna Woo, za mało klimatu jak film, który prawie nie zawiera w sobie akcji i za mało dopracowana fabuła, żeby trzymać widza w napięciu.

Moja ocena: 6/10
IMDB: 6.1/10 (8,121 głosów)

Ps. Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się strona: maxpayne-movie.co.uk, graficznie - jak dla mnie - majstersztyk!